No cóż, darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Darczyńca, Pan Alan, uprzedził mnie, że część kolekcji ma defekty i co ciekawe – te najcenniejsze rzeczy, które Pan Alan określił jako zdefektowane okazały się w pełni sprawne. W opisywanym niwelatorze brakowało libelli sferycznej, a w okularze panowała ciemność. Libellę pozyskałem ze szrotu, a ciemność powodował źle ustawiony pryzmat. Doprowadzanie do stanu używalności to trzy etapy:
1. Znajomy zegarmistrz zupełnie przypadkowo zlikwidował ciemność obracając modułem z pryzmatem zaznaczonym na poniższej ilustracji cyfrą 4.
2. Brakującą libellę sferyczną pozyskałem z truchła innego egzemplarza, którzy przeżył kąpiel wapienną i ta libella okazała się jednym sprawnym elementem. Nie miałem jednak pomysłu, jak usunąć gigantyczny błąd niepoziomowości osi celowej.
3. I tak by pozostało, gdyby nie oferta sprzedaży kolejnego niwelatora. Sprzedający nie miał pojęcia co sprzedaje i cena była nieprzyzwoicie niska. Niwelator okazał się kompletny i w pełni sprawny. Przyjrzałem się raz jeszcze ilustracji z przekrojem instrumentu i postanowiłem poeksperymentować śrubką oznaczoną na poniższej ilustracji cyfrą 1. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Natomiast raport z rektyfikacji trzeciego egzemplarza niwelatora w części dalszej opracowania.

Fot,. 1. Na przekroju oznaczyłem cyframi: 1 – śrubki rektyfikacyjne obrazu krzyża nitek, 2 – oś zawieszenia kompensatora magnetycznego, 3 – komory do tłumienia wychyleń kompensatora magnetycznego, 4 – płytka krzyża nitek, 5 – pryzmat urządzenia kompensatora, 6 – człon ogniskujący, 7 – magnes kompensatora, 4 (bis) – pryzmat, którego złe ustawienie wywołało ciemność. W opisywanym niwelatorze brakowało libelli sferycznej, a w okularze panowała ciemność, a ciemność powodował źle ustawiony pryzmat (linia 1 – 1 na zdjęciu powyżej, a prawidłowe ustawienie to linia 2 – 2).

Fot. 2. Kolejne fazy montowania libelli sferycznej. Oryginalną libellę Kerna odzyskałem ze złomu (tj. egzemplarza, który przeżył kąpiel w mleczku wapiennym). Geodeta z Anglii, od którego pozyskałem ów przedmiot, miał taką przygodę.

Fot. 3. Rozmontowany niwelator z magnetycznym kompensatorem na pierwszym planie.

Fot. 4. Przykład rektyfikacji błędu braku poziomowości osi celowej, gdzie odczyty nominalne uzyskano regulując śrubką oznaczoną cyfrą 2 na zdjęciu nr 1. Po lewej stronie odczyt na łacie niwelacyjnej (przypadek rektyfikacji w terenie). Po prawej odczyt na skali milimetrowej – rektyfikacja w warunkach kameralnych.

Sprawdzenie w terenie wykazało kompletne rozregulowanie kompensatora. Testy w domu i próby rektyfikacji kompensatora nie powiodły się. Efekt jest taki, że instrument jest kompletny i ma udrożnione widzenie w okularze. Nie kwalifikuje się do pracy, ale jest kompletny, dobrze zachowany i cieszy wzrok. To dużo. Może jakiś serwis by zaradził, ale takich serwisów przynajmniej u Nas nie ma. A nawet gdyby były i były też części zamienne, to naprawa z przyczyn ekonomicznych jest pozbawiona sensu. Sumując – moja przygada z niwelatorami Kern GK 1A dotyczyła aż trzech egzemplarzy i na polu boju ostał się tylko jeden – w pełni oryginalny, a dwa pozostałe zdobią półki w biurach dwóch geodetów.

Pomiar ze środka L1 = L2 = 30 m ; Pomiar z boku L1 = 58 m, L2 = 2,5m

Libella sferyczna po obrocie instrumentu o 180 stopni wychylała się o średnicę bańki. Błąd zrektyfikowany.

Niwelator Kern GK 1A nr 92009 wykazywał błąd niepoziomowości osi celowej 15mm/60m.
Rektyfikacja błędu: odczyt łaty z odl. 2,5m: 1535; średnia różnica wysokości: -473.
Odczyt na łacie do rektyfikacji: 1058.

Fot. 5. Po lewej widok ogólny instrumentu. Zdjęcie po prawej obrazuje sposób rektyfikacji. Trzy iglice u góry pokazują śrubki do rektyfikacji błędu libelli sferycznej. Po prawej stronie iglica wskazuje śrubkę do rektyfikacji braku poziomowości osi celowej przy wypoziomowanym instrumencie. Intrygujące rozwiązanie niespotykane przy jakimkolwiek innym niwelatorze.

Fot. 6. Pokazuje dlaczego jak na owce czasy instrument był tak bardzo kompaktowy. W układzie optyczym dodatkowo dwa pryzmaty trójkątne i płytka płasko-równoległa z powierzchnią lustrzaną. „Długo” więc obraz łaty wędrował zanim ujrzał go obserwator. Kompaktowość ma też minus – minimalna odległość ogniskowania to 2,3m.

Autor opracowania: Jerzy Leszczuk

About Author

Zmień Walutę
EUREuro