Teodolit elektroniczny Kern E 12

 

W końcu lat 70-tych, kiedy zainteresowałem się firmą Kern, wymieniony w nagłówku teodolit elektroniczny odbywał swoją premierę. Nawet nie było jeszcze prospektów, a firma Kern Aarau przysłała mi skrypt o tym instrumencie. Wiedzą podzieliłem się z uczniami technikum geodezyjnego, w którym nauczałem przedmiotów. Jeden z uczniów będący obecnie prezesem firmy geodezyjnej rzekł: „dlaczego Pan nam o tym mówi? Przecież my nigdy tego sprzętu nie zobaczymy.” Pytanie pozostawiłem bez odpowiedzi. Potem los rzucał mnie w różne miejsca i nie miałem czasu na kontynuację zainteresowania Kernem. Potem przyszły zmiany i sprzęt Kerna stał się bardziej dostępny, w tym i cenowo. Mój teodolit wraz z innymi przedmiotami Kern sprzedał mi Pan Alan, obywatel Szwecji, mieszkający wówczas w Polsce i tak kolekcjonerska pasja ruszyła jakby z miejsca.

 

Fot. 1. Powyżej instrument Kern już na pierwszym zadaniu, tj. wytyczeniu fundamentów budynku mieszkalnego – odpracował wydane na niego pieniądze.

 

Sprzęt Kerna znajduje się na pierwszej pozycji na mojej liście kolekcjonerskiej, ale nie oznacza to, że pozyskuję go za wszelką cenę. Nabywam wyłącznie w cenie absolutnej okazji. Jestem więc łowcą okazji. Na aukcji ebay są obiekty, które chciałbym mieć, ale nie za cenę, za którą wystawiono. Niektóre z nich wystawiane są od co najmniej 5-ciu lat. Ostatnio śledziłem wystawione przedmioty w licytacji. Sprzedano w cenie 1/5 ceny, o której pisałem. Ktoś to jednak kupuje. Trudno mi powiedzieć kto i w jakim celu. Zostałem wymieniony na stronie internetowej Kern Aarau. Są tam też wymienieni inni zbieracze, ale tylko jeden, nie licząc mnie, który kolekcjonuje m.in. sprzęt geodezyjny. Niszowość owego zbieractwa ma swoje wady i zalety. Wada jest taka, że nie mam z kim sobie pogadać, a zaleta to ceny dołowane przez rynek (słaba sprzedaż). I tu przechodzę do tematu. Stopniowo pozyskiwałem dodatki, w tym oryginalną baterię sprezentowaną mi przez kolegę ze studiów. Pojemnik na akumulatory zasilające miał we wnętrzu wyczerpane ogniwa. Wymianę ogniw dokonała firma elektroniczna z Oławy. Całkiem niedawno akumulatory R20 dokonały swojego żywota. Jako zasilanie alternatywne stosuję akumulator żelowy do zasilania dziecięcych wozików (baby driver). Pięć ogniw kupiłem w firmie wysyłkowej w Łodzi. Przeszczepem nowych ogniw zajął się znajomy zegarmistrz. Zrobił to doskonale. Nie było to specjalnie potrzebne, bo mam akumulator żelowy, zależy mi jednak na oryginalności. W przypadku drugiego akumulatora 12V, gdzie doszło również do końca żywota ogniw, nie byłem już tak konsekwentny.

 

Fot. 2. Trzy różne sposoby zasilania instrumentu. 1. Oryginalna bateria Kern o napięciu wyjściowym 6V. 2. Oryginalna bateria Kern o napięciu wyjściowym 12V. 3. Akumulator żelowy o napięciu wyjściowym 6V. Poprzednik przerobił przewód zasilający do akumulatora żelowego.

 

Fot. 3. Na powyższych ilustracjach wyniki pomiaru w tachimetrze Kern E 12. Po prawej celując na bliski punkt (warunki we wnętrzu mojego mieszkania) sprawdziłem odczyt kierunku poziomego oraz zmierzyłem odległość i przewyższenie. Po lewej stronie wyświetlacz tachimetru z prospektu Kerna (intrygujące wyniki). Po środku nasadka DM 503 mierząca odległość przy jednym lustrze do wartości 2000m. Pokazana tu nasadka DM 503 jest niesprawna. Natomiast mam dwie w pełni sprawne nasadki Kern DM 502.

 

Fot. 4. Na powyższej ilustracji: po prawej instrument wraz z zewnętrznym rejestratorem Kern Alphacord. Ofiarodawca zapewnił mnie, że urządzenie jest niesprawne. Nigdy tego nie sprawdzałem. Po lewej zestaw trzech luster Kern, z którym mój zestaw mierzy odległości do 2000m. Wówczas do wyświetlonej odległości należy dodać jako przedrostek „1”.

 

Fot. 5. Dwukrotnie wymieniałem ogniwa we wnętrzu modułu zasilającego. Dbam o oryginalność, a wymiana nie była mocno droga.

 

Fot. 6. W zasilaniu 12V również wyczerpały się ogniwa. Praktycznie nie było potrzeby używania tego zasilania. W tym przypadku był to rekwizyt i rekwizytem pozostanie tylko, że z pustym wnętrzem.

 

Fot. 7. Sposób rektyfikacji błędu kolimacji. Nastawia się średni kierunek poziomy i regulacją śrub rektyfikacyjnych, przy pomocy kluczy imbusowych, nastawiamy obraz krzyża nitek na cel. Aby osiągnąć wynik zadowalający operacja wymaga dwóch regulacji.

 

Fot. 8. Pokazana na powyższych ilustracjach po lewej stronie pokrętła do regulacji błędu indeksu kręgu pionowego. Po prawej przełączniki do zmiany miar kąta i odległości.

 

 

Opracował: Jerzy Leszczuk