Teodolit Freiberger Theo 2

 

Freiberger Präzisions-Mechanik (FPM)

Poprzez nacjonalizację Hildebrandta i fuzję tradycyjnej, mniej znanej freiberyjskiej firmy Pressler, w 1950 roku powstał zakład Freiberger Präzisions-Mechanik (FPM). W kolejnych latach znacznie rozszerzył swoją produkcję, a w 1965 został włączony do Zakładu VEB Carl Zeiss w Jenie. Najbardziej znanym instrumentem był teodolit Theo 2 (oryginalny Zeiss Th 40, wyprodukowany we współpracy z Wichmannem). Obecnie, po prywatyzacji, likwidacji i odnowieniu w latach 1993/1994, firma działa pod nazwą FPM Holding GmbH. Zajmuje się produkcją przydządów geodezyjnych i żeglarskich (w tym udanych niwelatorów i pionów przejętych przez byłego VEB Carl Zeiss Jena) oraz do pomiaru odkształceń.

 

Fot. 1. Autoportret zaraz po wypakowaniu z paczki. Metalowa skrzynka transportowa była w takim stanie, że oddałem ją złomiarzom.

 

Fot. 2. Ilustracja z książki Jerzego Szymońskiego „Instrumentoznawstwo geodezyjne” Tom II.

 

Instrument pojawił się na „Tablicy ogłoszeń” – obecnie OLX. Nie był na mojej liście przedmiotów do pozyskania. Zadziałała ciekawość (opis był intrygujący) oraz nieprzyzwoicie niska cena. Stan instrumentu nie zachwycał i ukryty został na zapleczu wystawienniczym. Tylko do pewnego razu. Ale nie wszystko na raz.

 

Fot. 3. Na powyższej ilustracji stan z natury.

 

Wiceprezes pewnej firmy geodezyjnej zaproponował mi zakupy w ich piwnicznych zasobach. Coś tam kupiłem. Był tam też teodolit, o którym piszę i to w dużo lepszym stanie od mojego. Zaproponowałem zamianę i druga strona przystała na propozycję.

 

Fot. 4. Porównanie starego z nowym. Na zdjęciach różnice mało zauważalne. We wnętrzu instrumentu różnice piramidalne.

 

Fot. 5. W zestawie tylko elementy do centrowania wymuszonego. Mniemam, że służył do pomiaru przemieszczeń metodą trygonometryczną. Aby ustawić instrument na statywie posłużyłem się spodarką Zeiss West. Zestaw montowany z wyczuciem.

 

Rys. 1. Schemat odczytu kierunków w teodolicie wg opracowania Jerzego Szymońskiego.

 

Liczymy ilość kresek między liczbami 78 i 278, i wychodzi 8x10c, a więc 80c. Na liczniku po stronie prawej odczytujemy wartość 7c85cc. I tak całkowita wartość to kierunek 278g87c85cc. Wcześniej pokrętłem mikrometru należy doprowadzić do koincydencji najbliższe wartości na skali kierunków. Odczyty kierunków poziomych na pionowe zmieniamy stosownym pokrętłem. Zarówno przy odczycie kierunków poziomych, jak i pionowych postępujemy identycznie.

 

Fot. 6. Sposób rektyfikacji błędu indeksu koła pionowego na skali odczytu kierunków pionowych nastawiłem wartość średnią z dwóch położeń lunety. Bańka libelli koła pionowego nieco wyszła z centrum. Owe przesunięcie należy zredukować śrubkami rektyfikacyjnymi libelli kręgu pionowego. Proste? Proste. Po lewej ilustracja usunięci błędu kolimacji. Bardzo typowe oraz intuicyjne rozwiązanie.

 

Fot. 7. Odręczny raport z rektyfikacji błędu kolimacji oraz błędu indeksu koła pionowego. Po prawej u góry wyraźny cel, a po prawej na dole rzadki przypadek. Przy idealnie poziomej celowej jawi się w lunecie taki obraz.

 

 

Fot. 8. W terenie sprawdziłem działanie busoli kierunkowej. Kierunek geograficzny północ-południe pozwoliłem sobie wyznaczyć przy innej okazji. Było to przedmiotem publikacji na GeoSell.

 

Jak na produkt z demoludów, instrument okazał się bardzo solidny oraz innowacyjny. Można go było porównać z produktami szwajcarskich firm Kern oraz Wild. Jednym słowem trudno tu do czegoś się przyczepić.

 

Opracował: Jerzy Leszczuk