Teodolit Wild T1 (70)

Mój egzemplarz pozyskałem z ogłoszenia na olx. Cena porównywalna z ceną tańszego smartfona i najtańszego laptopa. To się porobiło. Jak ten instrument był na topie, to mogłem go jedynie pooglądać w prospektach. Chociaż pracując w pewnej firmie widziałem taki w naturze – geodeci z centrali w Warszawie mieli taki na wyposażeniu. Kosztował tyle, co miesięczny mój dochód pomnożony przez nieskończoność. Mój nabytek jest w doskonałym stanie, a poprawa warunku kolimacji i miejsca zera to zwykłe czepianie się z mojej strony. Reszta opracowania w ilustracjach wraz z opisami.

 

Fot. 1. Super nabytek w moich wnętrzach, a po prawej schemat optyczny pokazany w instrukcji obsługi. Instrukcja już z logo Leica Geosystems. W prospektach z roku 1994 instrument figuruje, ale w prospekcie z roku 1998 już nie. Chcę zwrócić uwagę, że do „prostowania obrazu” w miejsce pryzmatu Wilda zastosowano układ luster.

 

Fot. 2. Teodolit jest zaopatrzony w adapter do nasadek dalmierczych Wild. Po prawej w towarzystwie starszej wersji teodolitów T1.

 

Fot. 3. Fragment prospektu w języku polskim z końca lat 70-tych, a poniżej fragment instrukcji obsługi w języku angielskim. Na obydwu ilustracjach pokazany sposób odczytu kierunków.

 

Fot. 4. W zakamarku skrzynki transportowej znalazłem busolę kierunkową. Za taką rzecz trzeba płacić extra, a tu dodatek gratis. O wyznaczaniu południka miejscowego już pisałem. Na tym wcześniejszym zadaniu sprawdziłem ową busolę.

 

Fot. 5. Schemat z instrukcji obsługi instrumentu z oznaczeniami elementów teodolitu.

 

Fot. 6. Fragment instrukcji obsługi instrumentu ze wskazaniem sposobu rektyfikacji błędu kolimacji oraz błędu indeksu koła pionowego.

 

Fot. 7. Sposób rektyfikacji błędu kolimacji oraz błędu indeksu koła pionowego – stan z natury.

 

Fot. 8. Odręczny raport z rektyfikacji błędu kolimacji oraz błędu indeksu koła pionowego. Po prawej cel do obserwacji kierunków w pełnej serii.

 

 

Podsumowanie.
W większości mojego życia zawodowego, przy pomiarach posługiwałem się teodolitami optycznymi firmy Zeiss. W roku 1989 na teodolicie pojawiła się nasadka dalmiercza Wild, a w roku 1994 to już zintegrowane tachimetry firmy Topcon. W roku 2000 stałem się geodezyjnym urzędnikiem i co ten urzędnik mógł? Ano mógł zacząć kolekcjonować klasyczny sprzęt geodezyjny. Akcesja do krajów Unii znacząco ułatwiła mi to zadanie. A opisany tu teodolit to mistrzostwo w wykonaniu. Wyraźny odczyt kierunków w mikroskopie, wyjątkowa ostrość obrazu w lunecie, płynny z właściwym oporem ruch lunety w poziomie i pionie. Sposób odczytu kierunków pokazałem na fotografii 3. Mikrometr podnosi dokładność odczytu owych kierunków. Z grubsza to by było na tyle.

 

Opracował:
Jerzy Leszczuk