Teodolit Wild T2 (70)

 

T2: 1921 – 1936 (pierwszy model w czerni i bieli, a kolejne w kolorze zielonym).

 

NT2: 1937 – 1955 (ze spodarką zespoloną z alidadą).

 

T21: 1956 – 1972.

 

T2 (zmodernizowany): 1973 – 1996.

 

Powyżej ewolucja teodolitu wg Wild Heerbrugg.

Mój egzemplarz pozyskałem z ogłoszenia na OLX. Oczekiwanie na redukcję oczekiwań (ceny sprzedaży) trwało długo. Argumentem okazała się cena takiego instrumentu na ebay uk. Zaproponowałem cenę, jaka na owym ebay widniała i udało się. Instrument w zaskakująco dobrym stanie. Jakby nigdy nie był używany. Ciąg dalszy w obrazach i opisach do tych obrazów.

 

Fot. 1. Mój nabytek. W/w ilustracja przedstawia przekrój instrumentu oraz widok ogólny.

 

Fot. 2. Nieco ilustracji z prospektu Wilda z czerwca roku 1978: schemat optyczny odczytu kierunków oraz schemat automatycznego indeksu koła pionowego, łączenie spodarki z alidadą oraz „opakowania instrumentu”.

 

Fot. 3. Ilustracja z prospektu oraz ilustracja ze słownika obrazkowego, gdzie ten instrument występuje w roli schematu z nazewnictwem jego części składowych w języku angielskim i francuskim.

 

Fot. 4. Sposób rektyfikacji błędu kolimacji oraz błędu libelli sferycznej i libelli rurkowej.

 

Fot. 5. Rektyfikacja błędu indeksu koła pionowego jest tak banalnie prosta, że wystarczy jeden obrazek. A więc na skali kierunków drobnych ustawiamy średni odczyt z dwóch kierunków, a przesunięcie kresek na skali głównej usuwamy kręceniem jednej tylko śrubki. Proste? Proste.

 

Fot. 6. Instrument na stanowisku testowym, czyli na moim balkonie.

 

Fot. 7. Po prawej cel do sprawdzenia warunków geometrycznych instrumentu. Po lewej odręczny raport z rektyfikacji błędów. Po prawej na dole skala kierunków – poziome w kolorze żółtym, a pionowe w kolorze białym. Odczyt zmieniamy przekładnią (jej nazwa i miejsce na rysunku na fotografii nr 3). W tym przykładzie skala pozioma dla podziału gradowego, a biała dla podziału stopniowego. W moim instrumencie zastosowano podział stopniowy. To nie problem – w programie C-Geo działamy również w stopniach.

 

 

Podsumowanie

W większości mojego życia zawodowego, przy pomiarach posługiwałem się teodolitami optycznymi firmy Zeiss. W roku 1989 na teodolicie pojawiła się nasadka dalmiercza Wild, a po roku 1994 to już zintegrowane tachimetry firmy Topcon. W roku 2000 stałem się geodezyjnym urzędnikiem i co ten urzędnik mógł? A no mógł zacząć kolekcjonować klasyczny sprzęt geodezyjny. Akcesja do krajów Unii znacząco ułatwiła mi to zadanie. Z grubsza to by było na tyle. Formułka powtarzana do znudzenia.

I nieco wspominek, żeby nie powiedzieć wypominek. Do naszego biura przysłano w roku 1992 ofertę cenową używanego sprzętu. Biuro z niej nie skorzystało i kupiło nowy sprzęt. Na podstawie fragmentu oferty pomarudzę nieco.

 

 

Ceny jak widać w markach niemieckich. Niestety, aby coś kupić należało złotówki zamienić na marki. I tak, np. taki teodolit Wild T1 (pisałem o takim) kosztowałby: 3500 x 10527 = 36 844 500, czyli 36 milionów złotych z okładem.

Przeciętny Polak zarabiał wówczas 35 222 000 zł rocznie. Gdyby przez cały rok nic nie jadł, nie płacił rachunków i nie ubierał się, to za roczny dochód mógłby sobie taki kupić. Coś by tam jeszcze dopożyczył od szwagra. A dzisiaj taki tachimetr używkę, który jeszcze dycha, może sobie kupić za połowę miesięcznych dochodów. I nieco mniej niż połowa moich miesięcznych dochodów kosztował mnie teodolit Wild T2.

 

Opracował:
Jerzy Leszczuk