Teodolit Zeiss Theo 010

Na aukcji Allegro pojawiła się oferta w licytacji teodolitu Zeiss Theo 010. Moją ofertę ktoś przelicytował o przysłowiową złotówkę – „a niech bierze” – rzekłem sam do siebie. Za czas jakiś znowu wystawiony, rzekłbym, ten sam przedmiot. I znowóż moją ofertę ktoś przebił o złotówkę – nic za wszelką cenę. Dzień po zakończeniu licytacji coś zamrugało na moim Allegro i tam wiadomość – „wygrałeś aukcję” – dziwne. Napisałem wiadomość do sprzedającego i zapanowała grobowa cisza. Tegoż wieczorka, po długim milczeniu, zadzwonił znajomy kolekcjoner i handlarz (dwa w jednym) i powiedział, że ma dla mnie teodolit Carl Zeiss. Nazajutrz wybrałem się do znajomego zobaczyć co to jest. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że to teodolit Carl Zeiss Theo 010 koloru oliwkowego. Cena przystępna i błędem byłoby nie kupić. Po powrocie do domu zapukał do mnie kurier (a bardziej kurierka, i to bardzo atrakcyjna) z paczką, a w paczce teodolit koloru jasno-szarego. A jeden w dwóch – za sumę zapłaty za obydwa nie kupiłbym nawet połowy teodolitu Wilda. A więc „let it be” lub po czesku „nech ta be”. Reszta po kolei.

 

Fot. 1. Moje nabytki na fotografii pod tytułem artykułu, a powyżej „skład surowcowy”, w ilustracji po prawej opis mniej profesjonalny.

 

Fot. 2. Teodolity we wnętrzu mojego siedliska.

 

Fot. 3. Upiększanie nabytków. U góry upiększanie szarego. Brakowało pokrętła ruchu leniwego w poziomie oraz pokrętła reiteracyjnego. Dorobiłem z zapasu części Kern. U dołu upiększanie oliwkowego. Ubytki chromowania i farby oliwkowej. Coś tam z tym porobiłem.

 

Rys. 1. Schemat optyczny lunety teodolitu Carl Zeiss Theo 010 wg opracowania Jerzego Szymońskiego.

 

Rys. 2. Schemat odczytu kierunków w teodolicie Carl Zeiss Theo 010 wg opracowania Jerzego Szymońskiego.

 

Liczymy ilość kresek między liczbami 78 i 27, i wychodzi 8x10c, a więc 80c. Na liczniku po stronie prawej odczytujemy wartość 7c 85cc. I tak całkowita wartość to kierunek 278g87c85cc. Wcześniej pokrętłem mikrometru należy doprowadzić do koincydencji najbliższe wartości na skali kierunków. Odczyty kierunków poziomych na pionowe zmieniamy stosownym pokrętłem. Zarówno przy odczycie kierunków poziomych, jak i pionowych postępujemy identycznie.

 

Fot. 4. Odręczny raport z rektyfikacji błędu kolimacji oraz błędu indeksu koła pionowego dla teodolitu koloru oliwkowego. Z błędem kolimacji dałem sobie spokój, a z tym drugim błędem poradziłem sobie jak pokazane poniżej.

 

Fot. 5. Odręczny raport z rektyfikacji błędu kolimacji oraz błędu indeksu koła pionowego dla teodolitu koloru szarego. Z błędem kolimacji dałem sobie spokój, a z tym drugim błędem poniżej.

 

Fot. 6. Sposób rektyfikacji błędu indeksu koła pionowego na skali odczytu kierunków pionowych – nastawiłem wartość średnią z dwóch położeń lunety. Bańka libelli koła pionowego nieco wyszła z centrum. Owe przesunięcie należy zredukować śrubkami rektyfikacyjnymi libelli kręgu pionowego. Proste? Proste.

 

Charakterystyka teodolitu Carl Zeiss Theo 010 wg opracowania Jerzego Szymońskiego.

 

Podsumowanie

Na koniec pozwoliłem sobie zostawić prawdziwą perełkę – pierwszy skonstruowany po wojnie teodolit precyzyjny Zeissa. W 1955 roku pojawił się na rynku Carl Zeiss Jena Theo 010 i był pewnego rodzaju sensacją – umożliwiał wykonywanie pomiarów trzy razy dokładniejszych od swojego poprzednika, a w wyglądzie zewnętrznym zwracał uwagę nietypowym dla przyrządów geodezyjnych obiektywem. Po raz pierwszy (i ostatni) instrument geodezyjny wyposażono w układ katadioptryczny w systemie Maksutowa. Dlaczego zdecydowano się na tak nietypowy obiektyw? Być może konstruktorów urzekła doskonała korekcja aberracji w układzie optycznym Maksutowa, zapewniająca świetną ostrość obrazu? A może dzieło rosyjskiego optyka miało być promowane w DDR w ramach szczerej i nieprzymuszonej przyjaźni w obrębie RWPG? Tego się pewnie nie dowiemy. Faktem pozostaje, że był to jeden z najmniejszych obiektywów lustrzanych budowanych seryjnie – średnica zwierciadła wynosiła tylko 53mm, a całkowita długość lunety wraz z okularem o powiększeniu 31x – jedynie 135mm.

 

Autor pominął zupełnie wkład świata arabskiego w rozwój geodezji i astronomii (bo to bardzo bliskie obszary). Do dziś wiele terminów geodezyjnych pozostało w brzmieniu arabskim np. alhidada. Ale to nie istotny drobiazg w tym temacie. Miło, że ten obszar optyki i mechaniki precyzyjnej został zauważony, a przy tym dość przejrzyście opisany. Czekamy na więcej, kto następny: Wild, Leica, Topcon, Sokkia, Geotronics, Trimble? Na koniec będzie wisienka na torice – Nikon. Bo mało kto wie, że oprócz optyki użytkowej, Nikon produkuje sprzęt pomiarowy.

 

@fotopstryk – nie ma sprawy, wypożyczę Ci Theo 010 z mojego prywatnego muzeum. Przeszkolę z obsługi, wydam stosowne zaświadczenie i będziesz licencjonowany TBW. Wyobraź sobie, że pojedziesz z takim sprzętem na tokowisko w Axalp i zabawisz się digiscoping. Takich ptaszków na celowniku nie będzie miał nikt poza Tobą, wchodzisz?

 

To nie prościej zrobić zlot na uczelni? Ja już niestety nie mam dostępu do starszego sprzętu geodezyjnego czy chociażby autografu analogowego, a siedzenie w okularach migawkowych przed kompem już nie budzi takiej ekscytacji.

 

Jest prosta zasada – nie interesuje Cię, nie czytasz. A wchodzenie i marudzenie, to czystej wody trolling.

 

Nie o to chodzi – były artykuły o legendarnych aparatach, obiektywach, lornetkach itd., nic o lunetach, kamerach, teleskopach itp. bliższej temu portalowi tematyce, a tu nagle bęc! Sprzęt geodezyjny, totalna nisza, pisałem z przekąsem o fiberoskopach i im podobnych, ale uważam, że nawet tekst o nich, z racji szerszego spektrum zastosowań, choćby w obserwacjach przyrodniczych, byłby bardziej uniwersalny. PS: tekst przeczytałem, przyznaję bez zainteresowania, co nie znaczy, że zły.

 

Na początku podsumowania fragment publikacji autorstwa Marcina Górko w portalu optyczne.pl oraz niektóre komentarze tego opracowania. Opracowanie napisane językiem przystępnym nie tylko dla geodety. Podoba mi się, a co komentarzy, to nie skomentuję.

 

Opracował: Jerzy Leszczuk