Topcon GTS-303 – powrót do życia

Dzisiaj nieco z geodezji. Zapraszam do opracowania Pana Jerzego Leszczuka – inżyniera geodezji, który spisał przebieg swej przygody z tachimetrem wymienionym w tytule oraz sporządził porównanie i raport. Życzę przyjemnej lektury.

 

Zaproponowano mi kupno tachimetru Topcon za jedyne 100 zł. Instrument przeżył dachowanie w bagażniku samochodu. Żadnych uszkodzeń zewnętrznych, ale ustawienia padły i serwis Topcona stwierdził, że instrument jest nienaprawialny (tak przynajmniej twierdził sprzedający). W warsztacie elektromechanicznym wymieniono ogniwa za 150 zł. Sprzedający po pewnym czasie zaproponował mi kupno oryginalnego plecaka do tego instrumentu. Tak globalne wydatki zamknęły się kwotą 300 zł. Tak długo wierciłem dziurę w brzuchu różnym przedstawicielstwom Topcona, aż dostałem instrukcję obsługi tachimetru. Czy instrument jest już sprawny? Otóż nie. Gigantyczny błąd indeksu koła pionowego i oszustwo pomiaru odległości 10 cm bez względu na mierzoną odległość – czy to 5 metrów czy też 300 metrów i to dobra wiadomość, bo błąd pomiaru odległości można skorygować ustawieniem w instrumencie stałej lustra dalmierczego. Najbardziej ucieszyło mnie to, że „życzliwe otoczenie” oczekiwało, że Leszczuk wpędzi się w horrendalne wydatki – o doprowadzaniu instrumentu do życia w ciągu dalszym opracowania.

Czy instrument bez wewnętrznej rejestracji danych pomiarowych może zadowolić geodetę? Był początek roku 2013 i wymagania były jakby mniejsze. Poza tym jako urządzenie dodatkowe, dedykowany do instrumentu jest rejestrator zewnętrzny. W końcu kupiłem go jako zabytek techniki do kolekcji, a nie jako narzędzie pracy. Zawodowo jestem nieaktywny, w sensie wykonywania pomiarów. Od roku 2000 stałem się urzędnikiem z zakazem wykonywania prac geodezyjnych. Z drugiej strony 26 lat w wykonawstwie, gdzie w końcówce tych lat miałem do czynienia z tachimetrami Topcon i stąd nostalgia do tego sprzętu oraz stąd zakup. W końcu sprzedałem Topcona geodecie, który takiego realnie potrzebował – niedrogi i zaspokajający potrzeby zawodowe.

 

Rys. 1. Od lewej instrument wraz z pozyskaną z dużym trudem instrukcją obsługi. Po środku na statywie gotowy do działania, a po prawej w oryginalnym Topconowskim plecaku. Takiego ani wcześniej, ani też później nie widziałem. Na górze plecaka oryginalna ładowarka.

 

Rys. 2. Instrument w obrazach. Na drugiej ilustracji wnętrze z zasilaniem, jeszcze przed wymianą ogniw.

 

Rys. 3. Powyżej fragment instrukcji z rozdziałem do rektyfikacji błędów.

 

Rys. 4. Szkic pola testowego do sprawdzenia poprawności pomiaru odległości. Na prostej cztery punkty s.1, s.2, s.3, s.4. Pomierzono odległości we wszystkich kombinacjach i porównano je z pomiarem tachimetrem Leica. Średni niedobór odległości to 10 cm za mało. Rektyfikację przeniosłem do wnętrza.